dnd, d&d dungeons and dragons
 
GIMNAZJUM W NIEBIESZCZANACH
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
STRONA GŁÓWNA
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA
HISTORIA NIEBIESZCZAN
HISTORIA SZKOŁY
SZKOŁA

SPORT
Artykuły
Galeria

Dziennikarskie wprawki - teksty uczniowskie.
Projekt "Potrafię, wiem, znam" - radę sobie dam".
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
STRONY KLASOWE
klasa 2
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
fotki szkolne
Pieniny 13-14.06.2016 (2)
Pieniny 13-14.06.2016
turniej ministrantów 16.04.2016
Turniej piłki nożnej ministrantów - 12.03.2016r.
łyżwy 4.03.2016
piłka nożna w ZS-3
walentynki - fotki
półmetek
zabawa choinkowa 2016
piłka ręczna 2016
Wigilia Niebieszczany - 2015.
Projekt - Odnawialne źródła energii.
Zawody powiatowe w koszykówce chłopców.
"Poznajemy Parki Krajobrazowe".
szlachetna paczka 2
konkurs ekologiczny - gmina.
mikołaj
Czudec 2015
Andrzejki 2015
doświadczenia z fizyki
wieczornica
wycieczka 5.11.2015
Finał wojewódzki IBP - Kolbuszowa 21.10.2015r.
otrzęsiny 2015
pasowanie 2015
fotki klasowe 2015
Biegi przełajowe 2015
wycieczka Rzeszów
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
fotki (archiwum)
wycieczka klas 2
zawody gminne w piłce nożnej - Prusiek 17.06.2015r.
Konkurs twórczości własnej
wycieczka klas 1 (czerwiec 2015)
konkurs recytatorski z j.angielskiego 2.06.2015r
dzień profilaktyki 01.06.2015
dzień sportu
Jeżycjada - Trepcza 2015r.
fotki rzeszów
IX Bieg Sokoli im. Rotm. W. Pileckiego
teatrzyk 17.04.2015
fotki 30.03.2015
kh sanok
Unihokej - Kamień
Dzień Kobiet 2015
wizyta biskupa
walentynki 2015
projekt edukacyjny - luty 2015
konkurs - parki narodowe
wigilia 2014
szlachetna paczka 2014
mikołaj 2014
fotki klasowe 2014
andrzejki szkolne 2014
teatr Maska
11.11 - Uroczystości w kościele.
10.11.2014 - dąb w
11.11.2014
pasowanie
Wojewódzkie biegi przełajowe - Kolbuszowa.
Święto KEN
wycieczka 24.09.2014
Zakończenie roku szkolnego 2013/14
wycieczka piesza Ib 14.06.2014
Niebieszczany, Festyn Zdrowia
opowieści o Japonii.
Akademia 3-maja 2014r.
Dzień Ziemi 2014.
Wiosenne Nutki.
przeglad teatrzyków anglojęzycznych.
Dzień profilaktyki
Dzieńkobiet
walentynki
Projekt Potrafię...
wigilia szkolna
Ojczyzna Polszczyzna
95 rocznica Odzyskania Niepodległości
Pasowanie 2013
Dzień nauczyciela
zdjęcia klasowe 2013/14
Profilaktyka z pasją
IMS w LA
koniec roku
Wycieczka Kraków - Niepołomice
dzień sportu 2013
fotki wycieczka kl.2 - Ojców.
fotki wycieczka kl.2 - Kraków Ogród Doświadczeń.
fotki wycieczka kl.2 - Wieliczka.
Dyskoteka szkolna.
Dzień Profilaktyki 21.03.2013
PR Besko 17.01.2013.
wigilia szkolna
Wigilia
Mikołaj Niebieszczany
ANDRZEJKI - 2012.
Rekonstrukto - 2012r
szlachetna paczka
DYSKOTEKA 23.10.2012
otrzęsiny 18.10.2012
zdjęcia klasowe wrzesień 2012.
samorząd szkolny 2012/13
wybory do SU
W-wa (2)
Wycieczka do Warszawy
w-wa 2012
Wycieczka do Warszawy
Konstytucja 3 Maja 2012
Dzień Ziemi 2012
Dzień Katyński2012
Spotkanie z grupą raperów PROFILAKTYKA Z PASJĄ
HYL
konkurs Kocham Cię Wiosno
SZKOLNY DZIEŃ PROFILAKTYKI 2012
Łyżwy
wośp 2012
Dyskoteka andrzejkowa
angielski - konkurs
pasowanie
Pieśni Patriotyczne na sanockim zamku
zdjęcia klasowe
Dąb pamięci ...
Dzień Ziemi.
Turniej Coca-Cola.
Akademia - Dzień Św.Walentego
Ręczna powiat
zawody
Siatka
Piłka ręczna - zawody powiatowe dziewcząt i chłopców w Besku
konkurs recytatorski
Wośp - finał 9.01.2011r.
koszykówka - zawody gminne
Dzień Niepodległości
Zdjęcia klasowe 2010
Dzień z Patronem
Dzień kobiet 2010r
Walentynki 2010r
Ptaki
Jesienna wyprawa w Bieszczady
Wycieczka do Bałtowa - maj 2008
Dzień Ziemi 2008r.
VII Rajd Witaj Wiosno 2008
Dzień Kobiet 2008
1 Dzień Wiosny 2007
Dyskoteka 2007
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Witamy
Adres
Telefon/Fax
e-mail
Niebieszczany 492
38-500 Sanok
.................. 134675005 ..................
gimnieb@poczta.onet.pl
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Artykuły: historia
Koło Historyczne w projekcie "uczniowie adoptują zabytek"
Mieszkamy w Bieszczadach. Jest to jeden z najpiękniejszych zakątków Polski. Turystów przyciągają swoim dzikim terenem i przyrodą, której nie tknęła cywilizacja. Znajdując się w Bieszczadach można zwiedzić wiele zabytków, najczęściej są to zapomniane cmentarze, kapliczki, które świadczą o burzliwej historii tych okolic.

Ziemia sanocka w latach 1939 -45.

Historia pozostawia po sobie ogrom wydarzeń, w wielu wypadkach tragicznych. Jawi się w nich człowiek, czyli egzystencja na tle burz dziejowych takich jak np. wojny. Wojna to zbiorowa tragedia, która niszczy i mąci. Od razu przychodzą na myśl lata 1939 - 1945. Zarówno tamten okrutny okres jak i inne podobne wydarzenia miały swoich bohaterów, którzy ginęli w ogniu walk. Zwykle pamięta się tych, co uczestniczyli w sławnych i wielkich bitwach lub wysokich rangą oficerów. Jednak w konflikcie takim jak II wojna światowa bohaterami stawały się całe narody, przeciwstawiające się tyranii okupantów. I nie należy tu myśleć tylko o wielkich miastach, przyciśniętych ręką wroga, lecz także o małych osadachr11; miasteczkach i wsiach. Należy wgłębić się w historię własnego regionu; poszperać w książkach, popytać dziadków. Wtedy można poznać jak żyli, działali i walczyli ludzie, którym przyszło żyć w czasach okrucieństwa i przemocy. I w naszej okolicy było wielu bohaterów, zwykłych ludzi lub żołnierzy, Polaków kochających ojczyznę. Nie zapominajmy o tym.
Autorzy
ZWZ - AK na ziemi sanockiej

Bitwa pod Bykowcami - 10.09.1939r.

... Żołnierze wlekli się zakurzoną, wyboista drogą, powłócząc obolałymi, pokrytymi pęcherzami nogami. Miasto zostało za nimi milczące, oniemiałe, zastygłe w trwożnym oczekiwaniu. Nawet z tej odległości szara bryła zamku rysowała się ostro i wyraziście, podkreślona światłem i cieniem.
Oddalali się od miasta w tym samym czasie, kiedy z drugiej strony wjeżdżały samochody i wozy pancerne wroga. Niemcy bez jednego strzału brali w posiadanie ulice, place, domy...
Mijali właśnie opłotki Bykowiec. Dzieci wybiegły na drogę podnosząc bosymi stopami tumany kurzu. Patrzyły oczarowane na żołnierską kolumnę. Dla nich to było wojsko, siła ramion i karabinów, poczucie bezpieczeństwa. Tylko dorośli znali prawdę. Umysły rozważne i trzeźwe, choćby żywiły nierozumną nadzieję, znają właściwą proporcję między kroplą wody a jeziorem.
Nie było przyjaznych okrzyków, kwiatów ; była cisza ledwie przytłumiona głosem butów, przebierających pył. Gorsza od huku dział, paląca wstydem za siebie, za innych.
Na skraju wsi podporucznik rezerwy Marian Zaremba (z zawodu inżynier leśnik)rozdzielił żołnierzy. Jedna grupa zaczęła się wspinać na leżące po lewej stronie drogi zalesione wzgórza, z pozostałymi zagłębił się w gęstej kukurydzy, rosnącej po prawej stronie szosy. Wiatr szeleścił długimi listkami, chwiały się grube, ciężkie kaczany wypełnione złocistym ziarnem. Zapadli w zieleń, sprawnie zajęli stanowiska, lufę cekaemu zwrócili w kierunku widniejącego nie dalej niż sto metrów nasypu, którym biegła droga. Sprawnie pracowały krótkie łopatki, żołnierz wgryzał się w przyjazną mu ziemię, dającą osłonę przed kulami wroga.
Zaremba położył się przy celowniku i spojrzał na przedpole. Widział przed sobą odcinek szosy, przynajmniej pięćsetmetrowy ; miał go jak na dłoni. Ten, kto zechce tędy przejechać, znajdzie się w zasięgu ognia, bliskiego, morderczego. Żołnierze zalegli w łanie kukurydzy, ciągnącym się aż do Sanu, odpoczywali, palili.
Mijały godziny, było już późne popołudnie. I nagle usłyszeli narastający powoli, coraz głośniejszy warkot motorów, dochodzący od strony Sanoka. To musieli być Niemcy, pewni swego, bezkarni, dufni w siłę stalowych maszyn, niezawodność motorów, doskonałość broni i ludzi. Za kilka minut znajdą się naprzeciwko łanu kukurydzy, a wtedy...
Zdenerwowanie rosło, pociły się ręce ściskające chłodną powierzchnię stali. Żołnierze w napięciu wpatrywali się w perspektywę drogi, ukradkiem zerkali na dowódcę.
- Żeby to się zaczęło ; Zaremba czuł, że coraz mu trudniej utrzymać nerwy w garści.
W tym momencie zza zakrętu wyjechał motocykl z przyczepą. Kierowca i żołnierz rozglądali się na wszystkie strony ; nie wyglądali na zaniepokojonych. W odległości kilkudziesięciu metrów za motocyklem zaczęły się pojawiać, jeden za drugim samochody ciężarowe, wypełnione wojskiem. Jeden, drugi, trzeci, czwarty. To była duża kolumna nieprzyjaciela, o wiele za duża na atak z zasadzki.
Ale porucznik i jego żołnierze pragnęli za wszelką cenę tej walki, chcieli wreszcie stanąć twarzą w twarz z wrogiem, zmusić go do strachu, paniki. Dość mieli ciągłego cofania się, odwrotów.
Dał znak, huk wystrzałów targnął powietrzem. Motocykl zatoczył na szosie łuk, przechylił się nad rowem i znieruchomiał. Buchnął kłębem dymu i ognia. Żołnierz próbował wyskoczyć z przyczepy, ale celny pocisk przygwoździł go na miejscu. Z samochodów, które gwałtownie hamowały, wysypywali się hitlerowcy.
Zaskoczeni biegali bezradnie obok pojazdów, miotali się we wszystkie strony, krzyczeli. Oficer, który wyskoczył z szoferki, wymachując pistoletem, usiłował zaprowadzić jakiś ład. Ale wtedy właśnie zagrał cekaem porucznika ; niemiecki oficer rozkrzyżował ręce i upadł na twarz, od pocisków zapalił się jeden samochód, po nim drugi. Szukający osłony za samochodem hitlerowcy wyskoczyli na otwartą przestrzeń, kosiły ich serie cekaemu, ścinały kule strzelców ukrytych w kukurydzy i tych, przyczajonych na wzgórzach
W końcu jednak Niemcy zorientowali się, że przeciwnik nie jest zbyt liczny, umiejscowili jego położenie, zwrócili w stronę kukurydzy ciężką broń, moździerze. Teraz już bohaterska walka małej grupki nie mogła trwać długo. Zaremba zrozumiał, że śmierć jego żołnierzy niczego już nie zmieni, rozkazał więc, aby wycofali się w stronę Sanu, przeszli przez rzekę i ratowali się każdy na własną rękę. W ten sposób rozwiązał swój oddział. Kiedy współtowarzysze broni odeszli, walczył nadal, aż do wyczerpania amunicji. Rannego, bezbronnego wzięli Niemcy do niewoli. Rozwścieczony porażką i dużymi stratami, zadanymi przez tak mały oddziałek dowódca hitlerowskiej kolumny, nie zważając na stan porucznika wymagający pomocy lekarskiej, uderzył go w twarz. W odpowiedzi porucznik Zaremba plunął mu w oczy. Wtedy Niemiec dostał szału, wyszarpnął z kabury pistolet i zastrzelił jeńca. Przez trzy dni hitlerowscy oprawcy nie zezwolili na pochowanie zwłok, leżących w przydrożnym rowie. Wreszcie spoczęły one na wiejskim cmentarzu w Bykowcach, w towarzystwie poległych współtowarzyszy broni.
W pobliżu miejsca, gdzie rozegrała się ostatnia bitwa Września na ziemi sanockiej, stoi obecnie pomnik, wzniesiony ze składek społeczeństwa. Spośród łanów zbóż wyrasta czerwono biała bryła o postrzępionych brzegach, symbolizująca sztandar poszarpany przez kule.

Kazimierz Konkol o obozie jenieckim

Na prawym brzegu Sanu, tuż obok mostu prowadzącego do Olchowiec odległych o półtora kilometra od Sanoka, stoją masywne zabudowania koszarowe. Wzniesione jeszcze przed I wojną światową, służyły wojskom austriackim. Między wojnami kwaterował w nich 12 pułk strzelców podhalańskich, a po II wojnie ; 26 pułk piechoty, prowadzący walki z grasującymi w Bieszczadach bandami UPA. W 1941 r., po napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR, zabudowania te zajął okupant. Jesienią tego roku przybył do Olchowiec specjalny oddział budowlany armii niemieckiej. Na przylegającym do koszar wzniesieniu rozpoczęto budowę baraków, ogrodzeń z drutu kolczastego, czterech wysokich wież obserwacyjnych. Okoliczna ludność nie miała wątpliwości co do przeznaczenia obiektu.
Niemcy wyznaczyli mu specjalne zadanie: początkowo jako rejon zbiórki przed wysyłką na roboty przymusowe do Niemiec, a następnie grupowano w nim radzieckich jeńców wojennych. Trzecią część jeńców stanowili inwalidzi i kalecy, w przeważającej mierze bez rąk lub nóg...
Przez obóz przewinęło się wiele tysięcy ludzi. Dokładna ich liczba jest dziś trudna do ustalenia. Opierając się na zeznaniach świadków, można ją określić tylko szacunkowo. Ile z tej masy więźniów pozostało na zawsze w Olchowcach? Dotąd nie znaleziono dokumentów pozwalających dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Jan Bar, obserwujący obóz od jesieni 1943 r. do czasu jego likwidacji stwierdza: - Z obozu wywożono 20 ; 30 trupów dziennie i chowano na dzisiejszym cmentarzu.
Inny świadek podaje, że zimą umierało 25 osób dziennie, a latem 15. Dane te pomnożone przez 34 miesiące trwania obozu, dawałyby w przybliżeniu przeszło 20 tys. ofiar. Jednak na podstawie rozmiarów miejsca grzebalnego dla jeńców w pobliżu obozu za bardziej bliższą prawdzie przyjąłbym liczbę około 10 tys. zmarłych.
... Nędzne ubranie, głodowe racje żywnościowe i zimno powodowały liczne choroby i epidemie, dziesiątkujące więzionych. Jeńcy chodzili ubrani w mundury najrozmaitszych wzorów. Wyjątek stanowiła grupa, którą przywieziono w październiku 1943 r. ze zlikwidowanego na terenie ZSRR obozu w Tepeszówce. Obóz ten liczył 18 tys. osób, do Olchowiec dotarło ich tylko 600. Martwych Niemcy przywozili ze stacji furmankami i układali na wzgórzu obok izby chorych. Niektórzy mieli powyrywane kawałki mięsa z pośladków, jakby ktoś rwał je palcami. Widocznie z głodu karmiono się ciałami zmarłych kolegów.
Niektórym z jeńców udało się zbiec ; znajdowali schronienie w Górach Słonnych, pomagali im okoliczni mieszkańcy. Część z nich wstąpiła do oddziału partyzantów radzieckich Berensztejna, który działał w tym rejonie. Latem 1944 r. radzieckie samoloty zrzuciły kilka bomb w sąsiedztwie obozu. Niemiecka załoga uciekła w popłochu, jeńcy zaś przerwali ogrodzenie i ukryli się w lesie, gdzie doczekali nadejścia własnych oddziałów. Taki był koniec istnienia obozu jeńców radzieckich w Olchowcach. Widoczny tu do dziś obelisk przypomina, że na obozowym cmentarzu pozostało ich około 10 tysięcy.;



Koniec lat trzydziestych zaznaczył się ożywieniem gospodarczym naszego regionu. Mimo braku radykalnych reform, poprawiła się znacznie sytuacja ekonomiczna wsi, zmniejszyła liczba analfabetów, powstały uniwersytety wiejskie w Bukowsku, Zarszynie, Dobrej Szlacheckiej. W samym Sanoku zbudowano nowe zakłady produkcyjne, obiekty publiczne, założono muzeum, miasto otrzymało elektryczność i gaz.
Wojna przerwała okres pomyślnego rozwoju. 9 września 1939 roku do miasta wkroczyły oddziały niemieckie. Wśród pierwszych aresztowanych znalazł się burmistrz Sanoka ; Maksymilian Słuszkiewicz. Został wywieziony do Niemiec i zamordowany. Dramatyczna i bohaterska była walka ostatnich polskich żołnierzy z hitlerowskim najeźdźcą. Bój taki miał miejsce 10 września w Bykowcach, przy drodze prowadzącej w kierunku Przemyśla. Okupacja przyniosła mieszkańcom Sanoka bezmiar cierpień i upokorzeń, więzienie zapełniło się patriotami, ludźmi usiłującymi się przedostać przez zieloną granicę na Węgry i żołnierzami podziemia. 5 lipca 1940 roku hitlerowcy rozstrzelali na wzgórzu Gruszka 118 działaczy politycznych i członków ruchu oporu przywiezionych tam z sanockiego więzienia. Jesienią 1942 roku wymordowano sanockich Żydów. Na terenie Sanoka istniał również hitlerowski obóz jeniecki. Wielu sanoczan trafiło do obozów koncentracyjnych lub zginęło w walce z okupantem. Hitlerowcy niszczyli wszelkie ślady kultury narodowej, zburzyli pomnik Tadeusza Kościuszki w Sanoku i Władysława Jagiełły w Mrzygłodzie. Wywieziono księgozbiory bibliotek i cenne zabytki muzeum ziemi sanockiej. Niemcy znaleźli sprzymierzeńców w nacjonalistach ukraińskich. Profaszystowskie organizacje ukraińskie wykazały się szczególną bezwzględnością, aktywnie uczestniczyły w eksterminacji Żydów. Prześladowania rodziły ruch oporu. Dużą aktywność przejawiała na tym terenie Armia Krajowa (dawne ZWZ), organizatorka akcji zbrojnych oraz aktów sabotażu. W powiecie działały także ugrupowania Batalionów Chłopskich, a pod koniec wojny ; partyzantka radziecka.
3 sierpnia 1944 roku do miasta wkroczyły pierwsze oddziały radzieckie. Wycofujący się hitlerowcy całkowicie niemal zniszczyli fabrykę wagonów, zdewastowali fabrykę gumy, wysadzili w powietrze fabrykę akumulatorów, uszkodzili poważnie urządzenia wodociągowe i elektryczne. Po zakończeniu działań wojennych, społeczeństwo Sanoka przystąpiło do usuwania zniszczeń; załoga fabryki wagonów podjęła samorzutnie akcję odbudowy zakładu, uruchamiano instytucje, zakłady produkcyjne oraz porządkowano miasto. Powoli do Sanoka wracało normalne życie.

Zdrajca

Wśród sanockiego podziemia byli i tacy, którzy ze strachu lub innych pobudek wspópracowali z wrogiem. Jednym z nich był Franciszek Gorynia, który jako oficer rezerwy polskiej armii przedwrześniowej, poszedł na współpracę z gestapo, wydając na tortury i śmierć członków sanockiego sztabu Komendy. Gorynia, zamieszkały w czasie okupacji w Sanoku, według Aleksandra Rybickiego końcem 1940 r. podpisał listę reischdeucha, mimo iż w tym czasie pełnił jeszcze funkcję komendanta placówki w Zarszynie. Równocześnie ukrywał kontakty z innymi ludźmi, m.in. w Mrzygłodzie, skąd pochodziła żona Goryni, tam zresztą namawiał Franciszka Mandzelowskiego do utworzenia organizacji patriotyczno ; niepodległościowej. Mandzelowski od Rybickiego otrzymał już informację o Goryni, kategorycznie więc odmówił, zrywając z nim jakikolwiek kontakt. Można tylko mniemać iż to było z perfidią planowane łowienie nowych ofiar dla gestapo. Wkrótce zorientowano się o jego roli. Poddając analizie jego zachowanie i z uporczywością zbierając materiał dowodowy, mimo że przepiegłość agenta nie miała granic (Gorynia nie denuncjował znaych mu członków konspiracji w Zarszynie, czy na Długiem, zajmował się w szczególności członkami sztabu Komendy) ustalono bezspornie jego winę. Franciszek Gorynia przenicowany; (tak bowiem w żargonie wywiadowczym nazywa się etatowych pracowników aparatu nieprzyjaciela) pracownik gestapo, spełnił, jako jeden z kilkunastu agentów niemieckich, tragiczną rolę w historii sanockiego AK. Wydał zatem na siebie wyrok śmierci. Z jego wykonaniem nie było jednak łatwo. Gorynia bowiem zawsze przebywał w miejscach publicznych i często kręcił się tam w porze największego ruchu. Obawa przed dekonspiracją i niepotrzebnymi niewinnymi ofiarami (z czym trzeba było się liczyć, bowiem agent był zawsze uzbrojony) skłoniły grupę likwidacyjną do innego rozwiązania. Jedynym wyjściem było wykonanie wyroku w domu agenta. Taką też przyjęto koncepcję. W dniu 26 czerwca 1943 r. członkowie Kedywu, którym powierzono wykonanie wyroku, podjechali pod dom agenta zdobytym samochodem. Gorynia, przekonany, że to Niemcy, wyszedł przed dom. Skorzystali z tego zamachowcy, trafiając go śmiertelnie.
Kilka dni później, w asyście orkiestry i oficjeli sanockiego gestapo, pochowano agenta na sanockim cmentarzu, dekorując grób krzyżem hitlerowskim ze swastyką oraz napisem "Sie starben fur Grossdeutschland" (Oni umarli dla wielkich Niemiec).
Relacje z tych wydarzeń zdali: Andrzej Rybicki, Eugeniusz Raś, Franciszek Mandzelowski, W. Pruchniak oraz Z. Pankowski.

Dochodziła godzina 12.00 w południe 30 sierpnia 1939, gdy na sanockich Błoniach zabrzmiał głos kapelana 2 Pułku Strzelców Podhalańskich, odczytującego rotę żołnierskiej przysięgi: "Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej, jedynemu, być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej. Sztandarów wojskowych nigdy nie odstąpić, stać na straży konstytucji i honoru żołnierza polskiego. Prawu i Prezydentowi Rzeczypospolitej być uległym, rozkazów dowódców i przełożonych wiernie wykonywać, tajemnicy wojskowej strzec. Za sprawą Ojczyzny mej walczyć do ostatniego tchu w piersiach, i w ogóle tak postępować, abym mógł żyć i umierać jak prawy żołnierz polski. Tak mi dopomóż Bóg";.
Zgromadzeni żołnierze 2 psp wypowiadali słowa roty z powagą i determinacją w głosie. Uroczystości zostały zakończone defiladą, po czym oddziały odmaszerowały do koszar. Następnego dnia w jednostce trwały prace organizacyjne związane z załadunkiem batalionów i pododdziałów w celu przetransportowania ich w rejon Olkusza. Zgodnie bowiem z rozkazem Naczelnego Wodza, z końca sierpnia, bataliony i pododdziały 2 psp zostały skierowane do dyspozycji dowódcy armii "Kraków".
Do dyspozycji armii "Karpaty" z kolei został skierowany, mobilizowany w Sanoku, Batalion Obrony Narodowej, wchodzący w skład III Brygady Górskiej. Zadaniem obrony linii Łupków ; Cisna ; Dukla. Sanok bowiem w tej części województwa Lwowskiego był ośrodkiem mobilizacyjnym wymienionych formacji wojskowych.
Stąd zatem znaczna część żołnierzy, pochodzących z Sanoka i okolic oraz z kilku pobliskich powiatów, weszła w skład tych sił wojskowych, które w pierwszych dniach września wzięły najpierw udział w walkach granicznych, a później wielu działaniach obronnych kampanii wrześniowej.
Oprócz tej rzeszy żołnierzy Sanockiego zmobilizowanych przez 2 psp i Batalion Obrony Narodowej, również w walkach wrześniowych, brało udział kilkuset innych wojskowych, powołanych przez formacje prawie wszystkich przedwrześniowych armii.
Tym samym Sanok, powiat i najbliższe mu okolice, przedwrześniowych sił zbrojnych oddał znaczną ilość żołnierzy, w tym piechurów i kawalerzystów, marynarzy i lotników, jak i oficerów sztabu i oficerów liniowych. Byli bowiem wśród nich m.in.: związany z Sanokiem, pochodzący z pobliskiego powiatu brzozowskiego gen. Bronisław Prugar Ketling (we wrześniu 1939 r. dow. 11 dywizji piechoty, a w kampanii francuskiej w 1940 r. dowódca 2 Dywizji Strzelców Pieszych), płk. Jan Ciałowicz (od 1937 r. I oficer sztabu w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych w Warszawie, 1939 r. dowódca Lwowskiego Pułku Artylerii Lekkiej i dowódca w obronie Warszawy), płk. dr medycyny Stefan Mozołowski (w 1939 r. komendant Szpitala Wojskowego nr 504 w Tarnopolu), czy też pułkownicy artylerii: Michał Stepek i Michał Terlecki, jak i wielu innych.

Okupacyjny Powiat Sanocki


Cały obszar Generalnego Gubernatorstwa podzielono na dystrykty, te zaś na powiaty. Powiat Sanocki, któremu podlegał komisariat wiejski w Brzozowie i początkowo w Baligrodzie, stanowił terytorium o powierzchni 2585,6 kilmetrów kwadratowych i 245 704 ludności i był najbardziej na południowy wschód wysuniętym obszarem GG, w którego obrębie przebiegały trzy granice: z ZSRR, Słowacją i Węgrami.
Po agresji Niemiec na Związek Sowiecki 15 listopada 1941 roku wyłączono z powiatu sanockiego gminę Rymanów, gminę Jaśliska, powiat brzozowski, przyłączając je do nowo utworzonego powiatu krośnieńskiego. Natomiast do powiatu sanockiego dołączono dziewięć gmin na wchód od Sanoka, z leskiego i Ustrzykami Dolnymi. Tym samym, taki podział administracyjny utrzymał się w tym rejonie do końca okupacji.
Odtąd, po powstaniu powiatu krośnieńskiego, powiat sanocki obejmował 2741 kilometrów kwadratowych i liczył 179 007 mieszkańców o dużej przewadze ludności niepolskiej. Stan ten jednak w czasie okupacji ulegał znacznym zmianom, które spowodowane były destrukcyjnym wpływem wojny na przyrost naturalny, deportacją na roboty do Rzeszy, jak i polityką eksterminacyjną okupanta, a także uchodźstwem politycznym oraz migracjami ludności w czasie okupacji.
Po przyłączeniu do GG nowo powstałego dystryktu Galicja, sanockie sąsiadowało tylko ze Słowacją i Węgrami. Było ono obszarem, na który napłynęła dość znaczna ilość sil policyjno porządkowych, co również bardzo komplikowało codzienność życia okupacyjnego, jak i działalność zbrojną ruchu oporu.
Organizacja aparatu policyjnego w Sanoku i powiecie została podjęta przez Niemców po utworzeniu GG. 20 listopada 1939 roku rozwiązano grupy operacyjne, powołując w ich miejsce placówki policji bezpieczeństwa i policji porządkowej (taka była struktura sił policyjnych w Generalnym Gubernatorstwie). W zajętej Polsce aparat policji bezpieczeństwa składał się z tajnej policji państwowej (Geheime Staatspolizei ; Gestapo), policji kryminalnej (Kriminalpolizei ; Kripo), służby bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst ; SD) natomiast siły porządkowe stanowiła w miastach policja ochronna (schutzpolizei ; Schupo), we wsiach i miasteczkach żandarmeria (Gendarmerie), policja drogowa (Verkehrspolizei), policja kolejowa (Branschupolizei), policja leśna (Forstschutz), policja wodna (Wasserschutzpolizei), a także policja pocztowa (Postschutz).
Obok nich występowała m.in. policja pomocnicza, którą stanowiła policja polska, zwana przez społeczeństwo granatową, Żydowska Służba Porządkowa oraz policja ukraińska.
Pierwszą placówką policji bezpieczeństwa, która ma swój wkład w popełnione zbrodnie na ziemi sanockiej, był oddział operacyjny gestapo pod dowództwem SS Sturmbannfuhrera L. Hahna, następnie przekształcony i zorganizowany jako Grenzkommissariat Sichrheitspolizei (został rozlokowany w przedwojennym budynku Urzędu Skarbowego przy ul. Sienkiewicza, zwanej wówczas Bergstrasse).
Sanockie gestapo, podobnie jak cała policja bezpieczeństwa w GG, działało w myśl zasady głoszonej przez Hansa Franka (gubernatora polskich ziem nie wcielonych do Rzeszy), która brzmiała: "Każdy podejrzany dla nas winien zostać natychmiast rozstrzelanyr";. Stąd funkcjonariusze tej placówki systematycznie starali się rozpracowywać i tępić wszelki ruch oporu. Ponadto komisariat sanocki posiadał bezpośredni kontakt z Berlinem poprzez połączenie teleksowe, które umożliwiało łącze z naczelnymi władzami policji bezpieczeństwa w Rzeszy.


Organizowanie ruchu oporu rozpoczęto w Sanoku już w grudniu 1939 r. Pojawił się wówczas w mieście niejaki kapitan "Czarnyr"; i z miejsca przystąpił do ożywionej działalności w fabryce wagonów. Niemcy wpadli jednak szybko na jego trop i "Czarny" musiał uchodzić. Po paru miesiącach podjęto kolejną próbę działalności, tym razem lepiej przemyślaną. Inicjatywa wyszła z Warszawy, a na Podkarpacie dotarli emisariusze ZWZ. Najpierw powstały placówki w Sanoku, Mrzygłodzie, Nowotańcu i Niebieszczanach. Stopniowo ich liczba zwiększała się. W kwietniu 1940 r. szkielet organizacji wraz z niezbędnymi punktami kontaktowymi i systemem łączności w zasadzie był gotowy. Pierwszym zadaniem była akcja wymiany pieniędzy. Władze okupacyjne ogłosiły, że można wymieniać złotówki emitowane przez przedwojenny Narodowy Bank Polski, na pieniądze pochodzące z okupacyjnego banku emisyjnego, stanowiące wówczas oficjalne środki płatnicze. Była to kapitalna okazja by zdobyć środki na działalność konspiracyjną. Warunek był jeden, ale za to trudny: należało dostarczyć do Polski znaczną ilość pieniędzy, wywiezionych za granicę po klęsce wrześniowej. Postanowiono wykorzystać odcinek granicy bezpośredniej z Węgrami, przebiegający w rejonie Cisnej. Strzegła go ukraińska służba graniczna. Dość szybko udało się zorganizować punkty kontaktowe. Jeden z nich, o znaczeniu szczególnym, znajdowały się w Żubraczem, w mieszkaniu Heleny Kosiatkiewicz, ps. "Doliwar". Dwa razy w tygodniu następował przerzut pieniędzy do Sanoka, do określonych punktów. Były to mieszkania: Ludwika Dziubana rzeźnika, który potem zginął w Oświęcimiu, Wicherta urzędnika banku emisyjnego, rozstrzelanego później w Tarnowie, Aleksandra Kramiszewskiego fryzjera, Janiny Grzyb i Mieczysława Wełutowicza. Stąd pieniądze dostarczono do klasztoru w Miejscu Piastowym. Wymiany dokonywano przeważnie w Sanoku, Jaśle, Krośnie, a pieniądze odsyłano do Komendy Głównej ZWZ w Warszawie. Przez granicę przerzucano duże kwoty od 250 tys. do 2 mln zł.
Pamiętam, że pewnego razu przez granicę węgierską przechodziła kurierka "Zosia" z bagażem 265 tys. zł. Miała te pieniądze w walizce oraz w luźnych, owiniętych w papier paczkach. Przez niedopatrzenie z paczek nie usunięto pieczęci Narodowego Banku Polskiego. W razie wpadki los kurierki byłby przesądzony. Wraz z "Zosią" szedł również przewodnik, który miał ją przeprowadzić przez granicę. Wskutek pomylenia trasy, w pobliżu Cisnej wpadli na straż graniczną, która otworzyła do nich ogień. Przestraszony przewodnik uciekł na stronę węgierską. "Zosia" zaś, nie tracąc zimnej krwi, zdołała się wymknąć obławie i ukryła się w lesie. Znalazła się jednak w całkiem obcym terenie, zabłąkana, z ciężkim bagażem. Kiedy ucichła strzelanina dziewczyna usiłowała wydostać się z lasu, lecz kręciła się tylko w kółko nie mogąc znaleźć drogi. Błąkała się po wertepach przemarznięta i głodna. Na domiar złego zaczął padać deszcz, źle zabezpieczone paczki rozmokły, pieniądze wysypały się na ziemię. Zebrała je ostrożnie i zawinęła we własny płaszcz. Nocą wyszła wreszcie z lasu i ujrzała zabudowania jakiejś wioski. Musiała zaryzykować. Podeszła ostrożnie do jednej z chałup i zapukała w okno. Po chwili drzwi się uchyliły i "Zosia" znalazła się w objęciach "Doliwy". Miała niezwykłe szczęście - trafiła właśnie do punktu kontaktowego. Po krótkim odpoczynku udała się w dalszą drogę, dotarła do Bukowska i tu wsiadła do autobusu jadącego do Sanoka. Kiedy myślała, że najgorsze ma już za sobą, do autobusu wsiadło dwóch policjantów ukraińskich i rozpoczęło kontrolę pasażerów. Jeden z nich podszedł do "Zosi".
- Co tam pani ma? spytał , wskazując na solidnie wypchaną walizkę. "Zosia" nie straciła zimnej krwi i z pewną siebie miną odpowiedziała:
- Żywność! A jak pan chce, niech pan sam zobaczy.
Policjant zawahał się, zrobił krok do przodu, potem jednak machnął niecierpliwie ręką, mruknął coś do siebie i ponaglany wołaniem kolegi odszedł. "Zosia" odetchnęła.
Wspomnienia Aleksandra Rybickiego, żołnierza AK, komendanta placówki łączności zagranicznej

Zorganizowana działalność kuriersko -przerzutowa stanowiła jedno z istotnych ogniw rozwijającego się ruchu oporu i w dużej części pochłaniała uwagę zaprzysiężonych członków w sanockim Obwodzie ZWZ, związanych z siatką Aleksandra Rybickiego.
Zawieszenie działalności organizacyjnej w sanockim Obwodzie Armii Krajowej trwało do czasu przybycia kapitana Adama Winogrockiego ("Ordon", "Korwin", byłego komendanta Obwodu Przemyśl, który do tutejszego Obwodu dotarł w lutym 1943 r. Odbudowanie, w ciągu 1943r., struktur organizacyjnych w obwodzie pozwalało Komendzie na planowanie przedsięwzięć wynikających z rozkazu KG AK z 13 marca 1943r. Chodziło bowiem o prowadzenie m.in. walki bieżącej, organizowanej w warunkach konspiracyjnych, zwłaszcza w zakresie wywiadu, akcji odwetowych, ochronnych czy dywersyjnych. Działalność o tym charakterze miały prowadzić zespoły i patrole dyspozycyjne, powołane przez oficera dywersji i sabotażu. Ilość lub rodzaj zespołów lub patroli dyspozycyjnych była uwarunkowana potrzebami i charakterem akcji, które planowano przeprowadzić. Decyzje w tym zakresie podejmował oficer dywersji i sabotażu, którego zadaniem było przeprowadzenie analizy terenu, pod względem możliwości sabotażowo - dywersyjnych. Zadanie to otrzymał w obwodzie sanockim "Grot", Walerian Z. Konieczny, który był zarazem dowódcą zespołu dyspozycyjnego.

Jesienią 1943 r. dowództwo AK właściwie zdawało sobie sprawę z tego, że działania wojenne wiosną następnego roku będą się toczyć na ziemiach polskich i nikt nie miał wątpliwości, że "Kraj stanowiący domenę wpływów i operacji AK, stanie się wówczas, terenem działania Armii Czerwonej, której niewątpliwe przypadnie w udziale lwia część korzyści z wysiłków i dorobku Armii Krajowej".
Za nim to co przypuszczano, w szczególnie tragicznej formie stało się faktem, 20 listopada 1943 r. dowódca AK wydał rozkaz nakazujący rozpoczęcie przygotowań do powstania powszechnego pod kryptonimem "Burza", polegającego na atakowaniu wycofujących się wojsk niemieckich, zwłaszcza jego straży tylnych, przez wszystkie oddziały partyzanckie i dyspozycyjne. Celem tej akcji miało być równocześnie opanowanie kraju przed wkraczającymi oddziałami radzieckimi. W Obwodzie sanockim, podobnie jak w całym okupowanym kraju, działania organizatorskie, szkoleniowe, dywersyjno - sabotażowe prowadzono od momentu zawiązania się konspiracji i miały one na celu przygotowanie narodu do ostatecznej walki z okupantem. Ta systematyczna praca dała określone rezultaty. Z chwilą rozpoczęcia "Burzy" wprowadzono do walki oddział partyzancki o kryptonimie KN - 23, określanym również oddziałem OP - 23 lub zgrupowaniem "Południe", który między lipcem a wrześniem 1944 r. walczył z niemieckimi oddziałami na terenie sanockiego Obwodu. Rozkaz o rozpoczęciu akcji "Burza" został wydany 26 lipca 1944 r. przez płk. Edwarda Godlewskiego, komendanta Okręgu AK Kraków. Rozpoczęła się wyczerpująca walka, którą przerwało wkroczenie wojsk radzieckich.
Losy żołnierzy AK w nowej sytuacji politycznej potoczyły się różnie, odwrotnie aniżeli zamierzano, bo władzę przejęli komuniści przy wsparciu wojsk radzieckich i aparatu NKWD.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
szkoła z klasą
wizytówka



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 106
Nieaktywowany Użytkownik: 834
Najnowszy Użytkownik: jola1959
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
SANOCKIE SZKOŁY
Gimnazjum nr 1
Gimnazjum nr 2
Gimnazjum nr 3
Gimnazjum nr 4
I Liceum Ogólnokszałcące
II Liceum Ogólnokszałcące
Zespół Szkół nr 1 (Ekonomik)
Zespół Szkół nr 2 (Mechanik)
Zespół Szkół nr 3 (ZST)
Zespół Szkół nr 4 (ZSB)
Zespół Szkół nr 5

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Prognoza pogody

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Brak postów.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Gimnazjum Niebieszczany
Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashiontrends.icu | frmode.eu